DRAK – Historia powstania

DRAK – Historia powstania

DRAK to komiks, który jak wszyscy wiemy zaczęłam ale chwilowo spauzowałam na rzecz Eurasii – Adventure With Koko. Miał jednak swój początek, narodził się z jakiegoś powodu i uznałam, że podzielę się tym jak to się zadziało bo w sumie czemu nie 🙂

DRAK był historią nie planowaną, nie powstałą w wyniku wizji jak to bywa z motywami Eurasii. Był wynikiem działania kogoś kto chciał by się przestała opi*rdalać i zaczęła rysować tak by się gdzieś pokazać. Jak widać udało się bo go zobaczyliście.

Nie jest tajemnicą, że pracowałam jako informatyk w firmie zrzeszającej kilka stacji radiowych swego czasu a w tym m.in. moje ulubione Antyradio. Ulubione wiadomo, że ze względu na gust muzyczny jak i sentyment słuchania za młodu. Pewna osóbka, która tam pracowała i której audycji za dzieciaka słuchałam dorwała mnie któregoś dnia i powiedziała, że jest coś takiego jak konkurs im. Jana Christy (Kajko i Kokosz) na komiks dla dzieci i, że powinnam wystartować w nim. Wybaczcie mi jednak, że nie napisze kto go organizował bo zwyczajnie już nie pamiętam. Próbowałam znaleźć w internetach stronę z pamięci na której to było, wiem, że jakieś wydawnictwo wypuszczające m. in. pisma dla dzieci ale nie znalazłam.

Termin na realizację miałam na szczęście odległy co było super – tu nie mogłam narzekać. Mimo to uwierzcie mi, że długo się zeszło z wymyśleniem postaci, które mogłyby mi podpowiedzieć jaką fabułę im stworzyć. Sprawy nie ułatwiał fakt, że miało to być coś dla dzieci co totalnie jest poza moją strefą komfortu bo jak wiecie dla dzieci nie tworzę^^.

Długo nie miałam pomysłu ale pamiętam, że pierwszą rzeczą w głowie jaka mi się pojawiła był nie DRAK o dziwo a słowo „Kostek”. Wokół Kostka zaczęły krążyć moje myśli ale czułam, że nie jest to główny bohater. Szczerze to nie pamiętam jak wpadłam na stworzenie Draka ale jak już go miałam to dołożenie trzeciej osoby było tylko formalnością.

Jeśli chodzi o Chię to kiedyś, naście lat temu miałam wymyśloną do szuflady, krótką historię o diablicy i aniele gdzie diablica miała czerwoną skórę i białe włosy. Jak pomyślałam o tym by Drakowi i Kostkowi stworzyć demoniczną towarzyszkę od razu mi się ta zabytkowa story przypomniała i w oparciu o ten staroć stworzyłam możliwie najsłodszą w swej opinii Chię – wielbię ją uwierzcie mi 🙂

Niestety nie mogę znaleźć tych starych rysunków by wam pokazać, bo choć znalazłam teczkę zatytuowaną jak ta historia nie było w nim arta z diablicą.

Tak czy siak imię Draka jak i tytuł komiksu były łatwo wymyślone bo wiedząc, że mam do czynienia z głównym bohaterem, który jest smokiem (jak już mi się pojawił w głowie) szukałam prostego imienia które w sumie by do tego nawiązywało – w końcu historia dla dzieci nie?

Poniżej tak w ogóle macie fotki pierwszych konceptów tych postaci, które co prawda zdążyły wyblaknąć (robiłam je słabymi markerami i słońce w starym pokoju na nie świeciło non stop) no ale są i nie planuje ich zdjąć póki co 🙂 Widać najlepiej po Chii, że ma jeszcze inne wdzianko tak trochę.

Anyway miałam postacie już tak więc potrzebny był powód ich spotkania i rozpoczęcia wspólnej przygody co także przyszło mi do głowy i nie zamierzam tego zmieniać kontynuując tę historię juz po konkursie.

Mając postacie przygotowałam storyboard i zaczęłam rysować plansze, które w odróżnieniu od obecnie opublikowanego komiksu, który widzieliście (bądź nie) były tworzone tradycyjnie tuszem. Tak, to co opublikowałam wam do przeczytania a konkursowa wersja to tak naprawdę dwa oddzielne komiksy ale do tego jeszcze dojdę.

Postawiłam na tusz oraz kolorowanie cyfrowe niczym w komiksach Marvela tworząc tym samym 10 stron komiksu na potrzeby konkursu – był jakiś limit stron tej historii stąd tak krótki był ten rozdział. O ile mnie pamięć nie myli to właśnie 10 stron było owym limitem. Rysując te postacie stopniowo się do nich przywiązywałam a to nie dobrze bo powoduje to u mnie takie coś, że niezbyt chciałabym się nimi dzielić z kimś kto miałby mieć wpływ na ich losy czyt. wydawnictwo. No ale wysłałam tą historyjkę i… przegrałam 🙂

Ja w konkursy generalnie szczęścia nie mam. Nie wiem czy to mój dziwny styl rysunków, czy coś ale zwykle je przegrywam. Raz wygrałam konkurs na rysunek jak postać czyta pismo wydawnictwa OTAKU, którego to dotyczyło w jakiejś sytuacji. Narysowałam Raditza czytającego gazetę w przerwie między walkami^^ Opłaciło się bo dostałam mnóstwo gadżetów głównie z Dragon Balla i to w sumie mój jedyny sukces, chyba, że o czymś zapomniałam. Strasznie brzydko się zestarzał ten art ale swoją robotę w tamtych czasach zrobił^^

Nie bolała mnie jednak ta przegrana przyznam wam szczerze z kilku powodów, mogę rzec nawet, że odczułam ulgę. Pierwszym powodem było to, że pierwsze trzy miejsca zajęły ekipy robiące komiksy czyli każde miejsce zajął komiks robiony przez kilka osób np. oddzielnego scenarzystę, kogoś od kolorów, lineartów itd. Ja zrobiłam swoje wypociny sama jakby nie było i jak by nie wyszły i wiem ile pracy w to włożyłam więc nie byłam na siebie zła, że się nie postarałam wystarczająco czy coś w ten deseń. Drugim powodem było to, że tak jak już wspomniałam jakoś ciężko mi by było dzielić się postaciami z wydawnictwem, które miałoby wpływ na nie.

Pewnie z tego powodu nigdy nic nie uda mi się wydać czegokolwiek bo jestem niesfornym stworzeniem w tym temacie. Jednak był jeszcze trzeci i najważniejszy powód i to za jego sprawą odczułam wspomnianą ulgę. Ponieważ zżyłam się z postaciami, zaczęłam mieć wobec nich plany ucieszyłam się, że nie będzie to historia ograniczona wiekowo dla dzieci.

Przegrana pozwoliła mi zrzucić z siebie ograniczniki jeśli chodzi o DRAKa i podnieść jego grupę wiekową do takiej w jaką zwykle celuję czyli znacznie starszą, od nastolatków po starych pryków jak ja 🙂 . Dzięki temu mogłam w przyszłości planować brutalniejsze sceny, dać mocniejszy humor kiedy trzeba i nie myśleć o tym, że hey, przecież to dla dzieci do np 12 lat.

Tworząc te postacie i tę historię wiedziałam, że ma potencjał na coś lepszego i bardziej w moim, stylu tak więc po przegranej co zrobiłam? Narysowałam go od nowa posiłkując się konkursowym materiałem i zmieniając technikę ponieważ powstał całkowicie cyfrowo od lineartu po kolory co zajęło mi sporo czasu ale myślę, że było warto.

Tak powstał Drak, Kostek i Chia, którzy obecnie według magicznych słów brzmiących „W Niewidzialnym Mieście, niewidzialne skrzynie. Znajdź je nader szybko, nim ich czas przeminie” poszukują Niewidzialnego Miasta Magów. Obecnie wisi w necie rozdział 1wszy, drugi jest w połowie zlineartowany ale z racji, że rysuję obecnie EURASIĘ – Adventure With Koko to nie dotknę go w najbliższym czasie. Jedno się zmieniło w podejściu do niego. Planowałam dalsze rozdziały także zrobić 100% cyfrowo ale nie kolorowo tylko czarno-białe jednak chyba będzie to całkowicie kolorowa historia, nawet jeśli kolorowanie takiego rozdziału zajmuje mi milion lat^^

Ciekawostka jakby komuś to umknęło, historia Draka, Kostka i Chii dzieje się w tym samym universum co Eurasia, baaa w Eurasii właśnie tylko jej części zwanej Ardenią 🙂 To jest też plus przegranej, że mogłam tą opowieść włączyć do swego „universum” co mnie bardzo ucieszyło.

Drak może jest w powijakach ale zyskał też już projekt głównego złola – Velaara, który umówmy się w komiksie dla tak małych szkrabów raczej by nie mógł się pojawić a wierzcie mi bądź nie, jest to naprawdę krwawa bestyja ^^

Drak obecnie a dokładnie jego pierwszy rozdział do przeczytania jest na TAPASIEWEBTOONIE. Pierwotnie opublikowałam go na Webcomicsach ale w listopadnie 2025 strona ta umarła więc trzeba było znaleźć inną miejscówkę 🙂 Obecnie w miejsce webcomiksów pojawiło się meko.ink ale wolę wrzucić Draka tam jak już powrócę do jego tworzenia.

Tym o to akcentem kończę tą opowiastkę i mówię sayonarka wszystkim wracając do rysowania Eurasii 🙂

Jakoś naszło mnie na taki wpis, a co w sumie 🙂

Comments

No comments yet. Why don’t you start the discussion?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *