Jakiś czas temu opisywałam wam w poście swoje rysunkowe początki oraz moją pierwszą, wymyśloną historię jak i bohaterkę tytułową Naomi. Moje pierwsze postacie powstawały naprawdę jakiś miliard lat temu i aż ciężko mi nieraz uwierzyć, że minęło tyle czasu od tamtych dni. Tym samym powrót do tych zapomnianych i przykurzonych projektów sprawia, że trochę się łezka w oku kręci na samą myśl o nich i o swych początkach. Pozytywną stroną tego odczuwalnego sentymentu jest to, że wspominam swoje projekty po latach, naprawdę wielu latach… i wciąż jestem rysownikiem, który nie porzucił swojej pasji.

W poprzednim poście z tej serii napomknęłam właśnie o pierwszych próbach tworzenia jakiejkolwiek opowieści związanej ze wspomnianą Naomi. Przybliżyłam wam także pierwsze poboczne postacie powstałe z pod mej niewyrobionej ręki. Stworzyłam wtedy także swego pierwszego antagonistę jednak to była dopiero rozgrzewka przed tym co było później. Jakoś tak wyszło, że już nigdy nie skupiłam się na tak krótkiej historii jak Naomi i poświęciłam się nieco bardziej rozbudowanym pomysłom – jak na tamte czasy. Uznałam zatem, że nim napiszę posta poruszającego dalszy proces kształtowania się mnie jako rysownika za sprawą tytułu, który po dziś dzień rozwijam zatrzymam się na chwilę przy innym – „YUSI”, który pozwolił mi zanurzyć się głębiej w proces kreowania historii, postaci oraz relacji między nimi. Dopiero po jej omówieniu będę mogła ruszyć dalej z mą opowieścią o swych rysowniczych przygodach ciągnących się po dzień dzisiejszy.

Poniżej dziele się z wami szkicami, które powstały na 15-lecie tej opowieści jednak nie pokazywałam ich ponieważ licencjat zajmował całą mą uwagę. Odkurzyłam więc to teraz i wrzucam na 18-lecie. Lepiej późno niż wcale.

 

Przechodząc do setna „Yusi i przyjaciele” to bardzo niepozorna od strony wizualnej manga, kryjąca pod osłoną różu, cukru i kawaiiśności głównej bohaterki początki mych mrocznych zapędów, które w przyszłości oczywiście ewoluowały i dzieje się to dalej.  Bardziej historycznie mówiąc powstała ona na początku XXI wieku w moim małym pokoiku obecnie pełniącym funkcję sypialni. Rysowałam ją głównie przy użyciu ołówka, taniego długopisu i niełamliwych kredek Conte i BICów, które by było śmiesznie posiadam aż do dziś – tylko warsztat na szczęście sprawia, że ładniej malują (choć mam wrażenie, że ich kolory trochę posmutniały, nie wiele ale jednak).

cover

Yusi można zatem śmiało określić takim gorzkim cukierkiem owiniętym w urokliwy, różowy papierek. Jest ona obecnie tytułem w fazie spoczynku (zapewne wiecznego) i nie jest przeze mnie w jakikolwiek, nawet najmniejszy sposób rozwijana jednak w pewnym sensie ciągle mi towarzyszy w mych rysunkowych poczynaniach. Stworzyła mi ona swego rodzaju fundament pod to co obecnie rysuję. Zapewne gdyby nie Yusi i grupka jej przyjaciół to być może nie nauczyłabym się tworzyć tak rozbudowanych pod względem wizualnym jak i charakterologicznym postaci. Oczywiście patrząc na te stare rysunki nic sensownego i wybitnego nie reprezentują jednak co warto zaznaczyć skłoniły mnie do tworzenia swoich projektów, do nie kopiowania Czarodziejki z Księżyca i innych mang. To jest jej bogactwo zamknięte w niepozornej prostocie. Gdyby nie ona możliwe, że nie istniałaby Eurasia nad którą pracuję po dziś dzień, może nie rysowałabym do teraz i nie poszła na uczelnie graficzną by obronić licencjat. To ta niepozorna historyjka nauczyła mnie cierpliwości i pasji tworzenia czegoś swojego, bardziej złożonego niż pierwsze podrygi w Naomi.
Ponad to właśnie przy rysowaniu ilustracji z nią związanych nauczyłam się czerpania inspiracji dotyczących fabuły ze słuchania muzyki co dziś jest dla mnie jednym z najważniejszych elementów w procesie tworzenia. Dodatkowo to właśnie za jej sprawą pierwszy raz zetknęłam się z rysunkiem cyfrowym jakkolwiek wtedy on wyglądał. Swoje pierwsze prace tworzyłam w programie Paint na komputerze jakim był Pentium 166MHz i powstawały one za pomocą myszki – brak internetu robił swoje. Wyrobiło mi to na szczęście bardzo dobrze rękę i jakby mnie przypiliło to i dziś zwykłą, tanią myszką myślę, że bym była coś niegłupiego w Paincie wydłubać.

Po jakimś czasie udało mi się wyjść nawet poza Painta i zetknąć z poważniejszym softem, który długo mi służył a był nim Paint Shop Pro 7, długo przed tym jak kupił go Corel. Oj szalało się wtedy z efektami jak nie wiem i chyba każdy przechodził na początku przez ten festyniarski etap.

Przy rysowaniu tych jak i tradycyjnych artów słuchałam wtedy namiętnie soundtracka z anime „X” Clampa, który załatwiła mi koleżanka od swego kumpla, który miał wtedy internet i program zwany EMULE – oj tak osiołek to było to. Do dziś zresztą mam tak, że jak się natykam na jakiś kawałek z tego OST’a na playliście to od razu czuje klimat tamtego czasu oraz przypominają mi się wymyślane wtedy sceny z Yusi. X TV OST niechcący stał się dla mnie soundtrackiem do Yusi, później zaś doszła jeszcze jakaś playlista z piosenkami japońskiej kapeli PIERROT a zwłaszcza ich utwory „Psychedelic Lover”, „Purple Sky” czy też „Heaven”. Ten pierwszy z pośród wymienionych utwór roił się w tamtym czasie w mej nastoletniej głowie jako opening do anime z Yusi. Oj tak, człek sobie wyobrażał anime ze swej mangi – ciekawe swoją drogą ile osób tak miało bądź ma obecnie? xD

No dobra ale ja Wam tu „pitu pitu” a nie przybliżyłam tak naprawdę jeszcze głównej bohaterki i jej ziomków. Skandal! Już się poprawiam.

Otóż główną bohaterką tej historii jest uciekająca z najróżniejszych schronisk czy też domów zastępczych 14 letnia sierota – Yusijanna Chancey zwana później właśnie „Yusi”.
Znajdując się w nieodpowiednim miejscu jak i czasie staje się świadkiem wydarzeń, których nie powinna widzieć, a które zmuszają ją później do ucieczki i ukrywania się przed jakimiś mafijnymi zakapiorami.

Okładka (po lewej) i strona komiksu, który próbowałam narysować

Wyczerpaną tułaniną Yusi znajduje między śmieciami za starym magazynem jeden z ziomków niejakiego CHEFF’a – Shiden Kosewa zwany „Kosa”. W ten o to sposób młoda osóbka mimo różnych obiekcji ze strony walczącej o przetrwanie w podziemnym światku ekipy staje się członkiem  liczącej z nią włącznie 8 osób grupy. Poniżej prezentuję wam pełny skład tej bandy^^ W tych zestawieniach są ich pierwsze rysunki jakie kiedykolwiek z nimi powstały tradycyjnie, pierwszy digital robiony na tablecie i na deser obecnie narysowane ilustracje. Przyznam, że dało mi to wiele zabawy i zarazem wzbudziło jakiś taki sentyment.

Kazumasa "Kaza" Harakiri

Według zapisków liczący sobie 16 lat i mierzący 172 cm wzrostu geniusz komputerowy i główny mózg najróżniejszych operacji. Posiada niebiesko-turkusowe włosy i różowe oczy.  Jego ulubione kolory to biały i błękitny zaś jako najlepszy przysmak uważa ciasteczka ryżowe. W zapiskach znalazłam także informację o tym, że to bardzo nieśmiała postać.

Taishima "Tasha" Oketawo

17 letnia blondi (poważnie mi na nowym arcie wyszła^^) która ma 170cm wzrostu, turkusowe oczy. Według zapisków jest ona doskonałą włamywaczką oraz złodziejką. Kolorami które uwielbia jest blady róż i zgniła zieleń zaś potrawa, którą najchętniej wszamie o każdej porze jest twarożek z rzodkiewką. Jest to postać o bardzo ambitnym i upartym charakterze i skrywanym  dość sporym kobiecym uroku. Lubuje się bardzo w wyścigach i nie pogardzi dobrym piwem.

Hitsuji "koHitsuji" Chensi

19 lat, 175 cm wzrostu, rude włosy i czerwone oczęta, którymi uwodzi wszelkie niewiasty. Jego ulubiony kolor to żółty a potrawa to najzwyklejszy fastfood – cheesburger i frytki. Pieszczotliwie zwany owieczką ponieważ „owca” to znaczenie jego imienia (nie pytajcie…). Jego profesją są rabunki do których wykorzystuje swą energiczną naturę. Zabawny, z bajerą, najczęściej odziany w jakąś fikuśną koszulę nie stroniący od najróżniejszych używek. Najlepszy przyjaciel Hitoshiego.

Nitta "Nitek" Chensi

Nitta to 20 latek mający 180cm wzrostu, czerwone oczy i blond włosy wpadające w rudy. Oficjalnie nie należy do ekipy Hitoshiego ale ich wspiera ponieważ jest bratem wcześniej opisywanego podrywacza – Hitsujiego. Człowiek kształcący się na naukowca zwłaszcza w dziedzinie chemii. Spokojny, stroniący od konfliktów i bardzo pilny w swoich obowiązkach. Dobrą kawę ceni ponad wszystko.

Shiden "Kosa" Kosewa

Shiden ma 17 lat i 175 wzrostu, zielone oczy i czerwone włosy. Potrafi się bardzo dobrze bić i nie stroni od bójek. Jego ulubionym kolorem jest o dziwo brązowy a w jedzeniu uwielbia hot-dogi i dobrego kotleta. Bardzo ziomkuje się z Hitsujim i nie stroni jak on od używek choć w przeciwieństwie do kolegi i swojej prezencji jest na co dzień dość zamknięty w sobie. To on znalazł Yusi.

Trista "Trixi" Ochio

19 lat i 168cm wzrostu a do tego czerwone oczy oraz włosy i mamy o to najdelikatniejszą osobę w paczce. Ulubiony kolor Tristy to złoty a pasjonuje się śpiewem oraz aktorstwem co wykorzystuje czasem gdy zachodzi taka potrzeba. Uwielbia truskawki z bitą smietaną i ma dość romantyczną duszę.Jest bardzo spokojna, wrażliwa i przyjacielska przez co stanowi swego rodzaju ostoję dla pozostałych członków grupy. Yusi z czasem traktuje jak przybraną młodsza siostrę.

Hitoshi "Cheff" Harada

22 lata (teraz bym mu jakieś 29 dała) i 180cm wzrostu, czerwone oczy i zielone włosy plus charakterystyczne sińce pod oczami. Ulubionym kolorem Hitoshiego jest zielony i czarny zaś potrawą po prostu chipsy (wg starych notek o..O). Hitoshi jest najstarszy z grupy i robi za jej lidera będąc jednocześnie najbardziej doświadczonym z nich jeśli chodzi o życie w podziemnym światku. Był czas gdy miał szansę wyrwać się z takiego otoczenia ponieważ posiada spory talent muzyczny i nawet odnosił na tym polu nie małe sukcesy grając z zespole rockowym jednak nałóg, który nie daje mu spokoju (narkotyki) nie pozwala mu wrócić na normalną ścieżkę życia.  Hitoshi jest dobrym liderem, budzącym zaufanie i wrażenie panowania nad sytuacją nawet w trudnych momentach jednak „prywatnie” jest osobą, która ma wiele problemów ze sobą. Ze względu na grupę próbuje rzucić nałóg jednak z różnymi skutkami. Natknęłam się także na info, że miał młodszą siostrę, która została zabita przez jakiś oprychów.

Yusijann "Yusi" Chancey

14 lat i niby 160 wzrostu (wg mnie znacznie mniej ale przepisuje z notek). Piwne oczy i brązowe włosy z fioletowymi końcówkami. Uwielbia wszystko co słodkie i bardzo szybko uczy się nowych rzeczy. Przybłęda, która chce zapracować na swe miejsce w grupie i nie być darmozjadem. Bardzo przyjacielska i wrażliwa a przede wszystkim wesoła. Z czasem bardzo się martwi o Hitoshiego rozumiejąc coraz bardziej jego położenie.

Imiona i nazwiska członków grupy mogą budzić nie co kontrowersji np. Kazumasa HARAKIRI lub inne gdzie np. imię stanowi nazwisko japońskie bądź na odwrót. Wynika to ze sposobu pozyskiwania tożsamości dla nich (i nie tylko) jaki sobie stworzyłam. W tamtym czasie spisałam po prostu wszystkie imiona i nazwiska japońskie jakie wynalazłam w aktualnie posiadanych magazynach Kawaii na kilku kartkach w kratkę, które następnie spięłam wcześniej segregując je alfabetycznie. Pisałam imiona i nazwiska bez jakiegokolwiek podziału jako oddzielne pozycje tworząc tym samym swego radzaju Offline’owy generator tożsamości. By nie było wygrzebałam go z najmroczniejszych zakamarków mego pokoju by pokazać jak to wyglądało.

Poza elementami życia ulicznego Yusi planowana była jako manga z pojedynkami na różnorakie bestie co było wynikiem naoglądania się wtedy Pokemonów (za którymi wtedy nie przepadałam) a z czasem i anime Beyblade, które już bardziej przypadło mi do gustu. Bestie te były przeze mnie nazywane otōsanami (nie wiem skąd to słowo wzięłam) i każdy bohater miał posiadać jednego takiego otōsana. Tym właśnie sposobem „Kaza” posiadał błękitnego orła/ jastrzębia o nazwie „Kazushiro”, Tasha oso-motylowego beasta „Origensa”, koHitsuji połączenie tygrysa szablozębnego z Growlithem pokemonowym o nazwie „Drigen”, dalej niejaki Kosa miał rudego, jawnie zmałpowanego z pokemonów (dokładnie Ninetalesa) rudego lisa o nazwie „Cardisan”, czerwonowłosa Trixi władała roślinną istotką o niepozornej nazwie „Fleewy”, Hitoshii czyli szef całej bandy moczywiście miał mieć trochę mroczności więc dostał nietoperzopodobnego „Karensei’a” zaś tytułowa Yusi miała oczywiście ultimate, odjechanego otōsana o nazwie „Techeren”. Otōsanów jak też można zauważyć jest tylko 7 a nie 8. Wynika to z faktu, że niejaki Nitta „Nitek” Chenci został wymyślony trochę później od reszty postaci. Nie ma to tamto Monsternicka miała rozrzut w kwestii pomysłów.

Oczywiście w historii, którą tworzyłam nie mogło zabraknąć także czarnych charakterów tak więc z czasem powstały postacie stanowiące przeciwwagę dla tych dobrych. Było to bowiem 8 złych bohaterów i oczywiście jeden z nich był przywódcą. Każdemu stworzono jakąś osobowość i wygląd wraz z krótkim opisem życiorysu. Oczywiście nie byłabym sobą jakbym nie dołożyła sobie roboty więc także i ich narysowałam od nowa. Mimo narzekania także jak i w przypadku „tych dobrych” miałam z tego fun.

Yukito Tanaka

Yukito według notatek ma 16 lat i 176cm wzrostu, fioletowe oczy i blond włosy. Jego hobby to jazda na motorze, ulubionym kolorem zielony zaś daniem spagetti. Jego bestia ma na imię Hesjos – strażnik niebios ale nie mam rysunków z bestiami tych złych – nie zaprojektowałam. Bajerant wykorzystująca swą niepozorną urodę kiedy trzeba. Lubi brać udział w bójkach i zdarzyło mu się robić za mordercę. Ma obsesje na punkcie wampirów i dlatego bardzo lubi Cherry, która mu się wydaje „wampirza” z urody. Zapisane mam też, że o dziwo mimo takiej osobowości jest najlepszym przyjacielem jej i ostrzegał ją przed szefem ich bandy.

Neu Tetsu

Neu to 17 letni chłopak mierzący 172 cm wzrostu o niebieskich oczach i jasnoróżowych włosach. Charakteryzuje się ponadprzeciętną inteligencją, którą wykorzystuje przy wszelkich komputerowych dłubaninach. W wolnym czasie lubi popykać w jakąś gierkę. Z dań uwielbia kuchnie chińską zaś koloru ulubionego nie posiada. Jego bestią według mych zapisków miał być Wąż Morski o kobiecej twarzy (o..O)  o nazwie Shayau. Co ciekawe mimo typowo nerdowskich zapędów niezły z niego podrywacz. Ma też fioła na punkcie swych ambicji więc nie przepada ze Nittą oraz Kazumasa z przeciwnej grupy. Bez wątpienia jest to najbardziej techniczny członek grupy.

Isogai Sakuma

19 lat, 175cm wzrostu oraz kolejna para niebieskich oczu w zespole. Teraz bez wątpienia bym napisała mu więcej centrymetrów wzrostu. Jego ulubionym kolorem jest pomarańczowy a zajada się fastfoodem – choć raczej wygląda jakby żywił się wszystkim co najzdrowsze. Bestia, którą mu planowałam to Władca Mroku o nazwie Kyusan. Jego profesją jest kradzież i włamania a poza tym jest on największym wrogiem Hitsujiego. Według zapisków miał być kłótliwy, podły i bardzo pewny siebie ale i można na nim polegać. Osobiście sadzę, że na podłego nie wygląda w nowym wydaniu i budzi chyba najpozytywniejsze jak dla mnie odczucia patrząc na jego minę. Z tego co wyczytałam także to kłócił się non stop z Cherry zaś najbardziej przyjaźnił się ze wcześniej omówionym Neu. Podrywał także koleżankę z grupy – Fenrisę ale bez skutku.

Yoshitaku Umeda

Yoshitaku ma brązowe oczy, czarne włosy i 185cm wzrostu. Jego ulubionym kolorem jest niebieski zaś z dań ceni sobie kawior. Bestia, która była mu przypisana to pół wojownik, pół tygrys o nazwie Tenguan (what?). Jest on płatnym zabójcą i kompanem w fachu Koichiego. Dodatkowo nie pogardzi jakimś ekskluzywnym włamaniem. Bezwzględny, mściwy, poważny i podły czyli iście mroczny bohater wnioskując po mych notatkach. Co ciekawe pałał skrytym uczuciem do czerwonowłosej Tristy z drugiej drużyny, którą ze względu na brak odwzajemnienia z czasem znienawidził. Nie znosi ze swojej drużyny Fenrisy.

Koichi Masuda

182 cm wzrostu, 20 lat na karku oraz zielone oczy kontrastujące z granatowymi, długimi włosami czyli Koichi, główny kompan w morderczym  fachu wcześniej omawianego czarnowłosego przystojniaka. Uwielbia grać w pokera, jeść krewetki a z kolorów jego ulubionymi są czerń i niebieski. Jego bestią jest stalowy lew połączony ze smokiem i ptakiem – w sumie rzec można, że ma stalową chimerę o nazwie Shiijuken. Podrywacz, który miał słabość do Cherry. Postać bardzo przebiegła, bezwzględna i opanowana z dużym poczuciem humoru.

Fenrisa Horisama

Brązowowłosa dziewczyna o zielonych oczach mająca 173 cm wzrostu i 20 lat na karku. Niegdyś podkochiwała się w Nittcie jednak przerzuciła się z czasem na Koichiego.  Między innymi z tego powodu nielubiąca Cherry, która jest w centrum jego uwagi. To ona jest odpowiedzialna za zdemaskowanie Cherry pod kątem pomagania drugiej ekipie co doprowadziło do jej uśmiercenia. Sama z resztą próbowała ją zabić jednak bez skutku. Co ciekawe przed wątkiem z Koichim nawet się z nią dogadywała. Podczas misji potrafi przeobrazić się w naprawdę elegancką damę. Niestety nie mam zapisków co do jej bestii.

Cherry Hayashi

Dziewczyna o wiśniowych włosach i piwnych oczach mająca 165cm wzrostu i 17 lat oraz posiadająca dość kształtne ciałko. Ulubionym kolorem Cherry jest czerwień zaś z potraw wszystko co można nazwać deserem albowiem kocha słodkości. Jej bestią jest piękna, demoniczna puma ze skrzydłami ale bez wymyślonego imienia. Zakochana w Kawamoto i przez niego skazana na śmierć za pomoc Hitoshiemu i ekipie z którymi się potajemnie zaprzyjaźniła.

Kawamoto Ichiban

Prawdziwy zwyrodnialec i szef całej bandy. Główny boss całej tej historii. 190cm wzrostu, 29 lat , niebieskie oczy i blond-niebieskie włosy. Najdłużej się nakminiłam nad tym jak go obecnie narysować ale ostatecznie nawet jestem zadowolona, że wybrnęłam. Najtrudniej było mi rozkminić włosy by wyglądały lepiej niż kiedyś^^ Zły, okrutny do szpiku kości i idący do celu po trupach. Nienawidzi Hitoshiego i pragnie jego śmierci. Jego bestia to błękitny smok Ruy. Największa szuja z całej opowieści.

No i tu właśnie należałoby się na chwilę zatrzymać ponieważ na tym etapie wspominając wcześniej Cherry zadziały się dwie istotne rzeczy.
      a) Jedna z postaci „tych złych” była pierwowzorem wizualnym dla później stworzonej i obecnie rysowanej Monstee.
      b) Cherry była pierwszą „złą” postacią, która przejść miała swoistą przemianę w fabule.
Cherry nie była więc płaską charakterologicznie, złą bohaterką. Jej powstanie zaczęło zdradzać me późniejsze zapędy do tworzenia mniej przejrzystych postaci. Bohaterów nie będących czysto złymi jak i krystalicznie dobrymi. Prawdopodobnie patrząc na nią z obecnego punktu widzenia była ona zwyczajnie objawem mego dorastania, wynikiem przemian jakie wtedy we mnie zachodziły pod kątem emocjonalnym. Człek dorastał a rysunki wraz z nimi. Z tego co także pamiętam na jej temat była także ofiarą swego bossa, która zginęła broniąc kogoś z grupy „tych dobrych”. To był pierwszy tego typu zabieg fabularny użyty przeze mnie ever.

Omawiana tutaj Yusi miała nawet w jakimś tam stopniu wymyślony koniec. Może nie był to idealnie dopracowany i zdetalizowany plan jednak roił się w mej głowie plan finalnej bitwy ze złą ekipą a zwłaszcza main bossem – Kawamoto. Zdradzić wam nawet mogę, że obmyślałam to wszystko do utworu Last Battle właśnie z soundtracka anime X. Scena końcowa miała mieć miejsce na wysokości, najpewniej miała się dziać na jakimś drapaczu chmur albo innej konstrukcji i planowana była jako coś pełnego dramatyzmu. Hitoshi, szef dobrej bandy miał poświęcić się by ocalić wszystkich przed złym Kawamoto wyrzucając go za barierkę tego wieżowca/ konstrukcji. Wiecie, wszyscy wyczerpani, pokiereszowani po walce jak to w mangach/ anime bywa. Największy boss sagi triumfuje i już ma zadać finalny cios a tu nagle jeden z tych fajnych ziomków rzuca się na niego resztką sił i wylatuje z nim za barierkę. Szok i niedowierzanie – tak to obmyśliłam wtedy, ale by nie było dość to w przypływie dramatyzmu i rozpaczy drobna Yusi niczym Goku na Nameck po śmierci Kuririna obudzić miała resztki swych mocy ( a dokładnie swej bestii), które ocaliłyby spadającego Hitoshiego.

Brzmi to jak brzmi ale wymyślałam to jako dziecko, choć przyznam wam szczerze, że teraz słuchając tego utworu widzę te sceny oczami wyobraźni ale w lepszym wydaniu. Swoją drogą obecnie jakbym miała się za tą mangę brać to zamiast bestii zrobiłabym mechy. Historia ta jaka by nie była dość długo mi towarzyszyła i była rysowana non stop. Poza tym co ważne, sporo postaci w niej jest męskich i to dzięki Yusi zaczęłam się uczyć rysować płeć przeciwną, która obecnie stanowi chyba nawet większość mych tworzonych bohaterów. Tak w ogóle to dorobiłam się nawet projektów, zapisków dotyczących nowego pokolenia; dzieci Hitoshiego i Yusi bo TAK! DOKŁADNIE TAK! mieli się ochajtać – oczywiście po latach by nie było.

Próbowałam znaleźć dla was rysunki tych potomków jednak nie udało mi się mimo zaglądania do najstarszych teczek. Niestety nie pamiętam także ich imion ale postarałam się naszkicowac na szybko jak wyglądali bo tego nie zapomniałam – zawsze coś^^

 

Potomkowie Yusi i Hitoshiego

Zbliżając się powoli ku końcowy tych moich wywodów na temat tej historyjki muszę wspomnieć, że był to jeden z najważniejszych przystanków w mym rysowniczym żywocie i ciesze się niezmiernie, że mogłam się nim z wami podzielić. Tym bardziej, że Yusi jakby nie było stała się pełnoletnia. Co do jej dalszych losów to z pewnością zdarzy mi się jeszcze nie raz popełnić art z nią bądź kimś z jej paczki, ale raczej nie spodziewam się jej rysować jako komiks. Tu jednak mam dla was ciekawostkę (a zwłaszcza tych co mnie długo już śledzą i kojarzą to i owo) – TOXIC, którą obecnie obmyślam ma związek z historią Yusi ponieważ jej akcja dzieje się dokładnie w tym samym świecie tylko dziesiątki, bądź setki lat później (Sci-fi).

Tak sobie myślę kończąc ten wpis, że następnymi mymi zmaganiami jakie opiszę będzie krótka opowiastka „KORI HORI HORI” – sama nie wiem co ten tytuł miał znaczyć^^ Jest to coś małego ale nie bez znaczenia ponieważ historia ta jest pierwszym tworem zahaczającym o klimat fantasy, który jakby nie było stał się mym konikiem – a przynajmniej tak mi się wydaje. Poza tym muszę Wam się przyznać, ze rysowanie takich staroci na nowo chyba mi się spodobało. Tym samym dziękuję za uwagę wszystkim którzy czytnęli tego posta a zwłaszcza tym, którzy dotrwali do samego końca. Macie cierpliwość! XD
Pozdrawiam
~ monstee

Udostępniarka:

Dodaj komentarz